STUNT BLOG

Dźwięk driftów!

Pasje zbliżają. Często rozwijają w nas kolejne zainteresowania, dzięki nim odkrywamy na nowo samych siebie.

Czasem zmuszają do radzenia sobie w sytuacjach, których uczestnikami nigdy wcześniej nie odważylibyśmy się stać. Są wyzwaniem, bywają męczące, dodają skrzydeł, zaskakują, napędzają nas do działania. Pokazują, ile tak naprawdę mamy w sobie siły. Są sprawdzianem. Czasem porażką. Zawsze uczą. Jedno jest pewne – warto je mieć. Tylko to, co przeżyjemy sprawia, że jesteśmy tak naprawdę bogaci, bogaci w doświadczenia. Niedawno przekonałam się o tym po raz kolejny.

Dla mnie jednym z najważniejszych powodów uprawiania stuntu jest fakt, że mogę dzielić się swoją pasją z innymi. Uwielbiam poznawać ludzi. Kocham spędzać czas z innymi zawodnikami uprawiającymi ten sport. Nie ważne czy trenujemy, czy właśnie odpoczywamy po treningu, czy siedzimy w zupełnie innym miejscu niż stuntowy spot przy kubku herbaty, czy zaczynamy pakować się na trening albo właśnie ruszamy w kolejną trasę. Wtedy czas się zatrzymuje, wszystko inne przestaje mieć znaczenie. Wstawiam wodę na kawę, otwieram szafkę i sięgam po filiżanki – jestem szczęśliwa.

Jeden świat i tak wiele narodowości. Życie jest szalenie ciekawe dzięki wyjątkowym ludziom. Każdy z nas jest inny. Łączą nas pasje. Czasem nie trzeba nigdzie wyjeżdżać, aby poczuć się inaczej, aby znów móc latać. Czasem inni stunterzy postanawiają odwiedzić kraj, w którym żyjesz. Przychodzi dzień, gdy spędzam czas z kimś kogo styl jazdy i umiejętności podziwiałam do tej pory zza monitora komputera.

Na placu treningowym, w pobliżu mojego rodzinnego miasta trzaskam wheeliesy w wyjątkowym składzie. Spot żyje podwójnie, naładowany energią, zewsząd rozlega się dźwięk driftów, ryk odcin, w powietrzu unosi się chmura dymu świeżo palonej gumy.

W przeciągu jednej chwili wszystko budzi się do życia. Plac wypełniają nie tylko nasze motocykle, ochraniacze, rozrzucone klucze, kanistry i zabrany ze sobą prowiant. W jednej chwili zjeżdżają się znajomi, znajomi znajomych i nieznajomi. Mój pobyt w rodzinnym mieście uświetnili gości ze stolicy Japonii.

Z Tokio do Niemodlina przylecieli Hiroyuki „Oga” Ogawa i Tomoaki Nakano. Przesympatyczni, pełni energii i ciekawi naszego świata. Na tak silną inspirację warto było czekać cały rok!

„Szybcy i wściekli“ tylko tak można określić to, co pokazywali każdego dnia Oga i $tunter13. Hiroyuki, zawsze uśmiechnięty, o spokojnym usposobieniu. Gdy zakłada kask jego oczy nabierają innego wyrazu, wyrazu wojownika. Reprezentuje szybki i agresywny styl jazdy. Oglądając jego zmagania na stunterskim spocie z perspektywy kasku, siedząc na motocyklu, czekając na swoją kolej jazdy, przez myśl przelatywało mi mnóstwo pytań, które chciałabym mu zadać.
Z pewnością chcielibyście wiedzieć jakie motocykle towarzyszyły mu w tym sporcie i jak długo uprawia stunt? Okazuje się, że nasz przyjaciel tym sportem zajmuje się od 11 lat. Jego pierwszym stuntowym pojazdem był JOG, skuter o pojemności 50cm3. Następny był już nieco pojemniejszy, Kawasaki D-Tracker 250cm3, który jest bardzo popularnym stuntowym motocyklem w Japonii.

Obecnie Oga jeździ na Kawasaki ZX-6R, z najlepszego rocznika 03-04, z którego jest w pełni zadowolony. Kocha Polskę i ma zamiar wrócić do nas za rok. Przyznaję, że nie mogę się doczekać! Zwłaszcza, by ponownie pojeździć z nim w duecie. Nasze pierwsze próby takiej jazdy możecie zobaczyć na zdjęciach. Team ICON in action!
Do Tomoaki Nakano zwracaliśmy się Marcin, ponieważ jego ksywka brzmi podobnie, jednak ciężko jest wymówić ją po polsku, a co dopiero ją napisać. Marcin sporo opowiedział nam o sobie. Urodził się i wychował w miasteczku Futaba w prefekturze Fukushima. Zapewne pamiętacie tsunami z 2011 roku i wyciek w elektrowni atomowej chwile po nim.

Futaba to miejscowość, która w jednej chwili zniknęła z mapy. Miasto jest obecnie wymarłe. Tomoaki tego dnia stracił wszystko.
Marcin bardzo ceni sobie życzliwość ludzi, którzy w tej trudnej sytuacji nie zawiedli. Obecnie mieszka w Tokio, zajmuje się fotografią ślubną ale rozwija się w kierunku fotografii sportowej. Na co dzień uczęszcza do szkoły filmowej. Jest zafascynowany technologią, efektami specjalnymi i… po prostu ludzkimi historiami. Tomoaki chce w przyszłości zadziwić świat swoją pracą. Jest tak ambitny i pracowity, że z pewnością mu się to uda.

Panowie poznali się 6 lat temu na stuntowym spocie. Marcin zaczął jeździć zainspirowany pokazem stuntu w wykonaniu Ogi. Teraz jeździ z Ogą po świecie i stara się dokumentować każdy, nawet najdrobniejszy moment tych wyjazdów.
Obaj starają się mówić po polsku i świetnie sobie radzą. My natomiast zafascynowani ich językiem staramy się poprawnie wymówić i zapamiętać kilka słów po japońsku.

Sekkyokuteki! Over and out!