STUNT BLOG

Co się zepsuło da się naprawić

Mój motocykl jest nieustannie serwisowany. Każdy, nawet na pozór niegroźny objaw jest zawsze dogłębnie analizowany.

W stuncie majstrowanie przy sprzęcie bywa odkrywcze, często doprowadza do szału, zawsze jest wyzwaniem i sprawia, że stosujesz wiele sprawdzonych ale też świeżych rozwiązań.

Ten sport od zawsze wymagał twórczego myślenia nie tylko przydatnego w nauce trików ale również w utrzymaniu maszyny w dobrej kondycji oraz ciągłego dostosowywania jej do swojego stylu jazdy czy do kolejnych sztuczek.

Dzisiejszy trening przebiegał pomyślnie. Do awarii motocykla mógł doprowadzić jedynie dzwon z mojej winy. Po kilku runach i 15 minutowej przerwie przyszedł czas na kilka wheeliesów. Po kilkunastu sekundach od ostatniej jazdy na kole mój motocykl po prostu zgasł i nie odpalił ponownie. Wiecie, co się dzieje gdy motocykl zgaśnie podczas jazdy na tylnym kole podczas wykonywaniu kombosów? Katapulta to odpowiednie określenie. Po rozebraniu maszyny okazało się, że za awarię odpowiedzialny jest przerwany jeden malutki kabelek, na trop którego wpadł Kris trenujący ze mną tego dnia.

Kris usunął awarię za co mu bardzo dziękuję. Dzięki temu jutro mogę znowu trenować!

Zdjęcia: Ewa Pieniakowska