STUNT BLOG

Zebra making-of

Za co lubię kolor różowy? Chociażby za to, że ta barwa głośno krzyczy – właśnie burnout’a czy wheelie wykonuje kobieta i nie trzeba wypatrywać kitki wystającej spod kasku, która na przekór ukryła się złośliwie pod kurtką, żeby dobrze o tym wiedzieć.

W naszym kraju róż przypisany został kobietom. Stunterzy z innych krajów śmiało wplatają elementy tego koloru zarówno w swój imidż jak i look swojego motocykla. Z pewnością pamiętacie K1 – wspaniałego stuntera z USA, którego barwą rozpoznawczą był właśnie róż. I o to w tym wszystkim chodzi – aby robić swoje wedle własnego uznania. Z pazurem.

Wyrażać samego siebie i odnaleźć w tym spełnienie i szczęście.

Uważam, że trzeba mieć sporo dystansu do siebie samego, aby utożsamiać się z kolorem, który często wzbudza w ludziach skrajne emocje. Moja F4i czuła się fantastycznie, otulona różowym wrapem, przez całe dwa sezony. Ogrom pracy w jej oklejenie włożyła nietuzinkowa kobieta z nieziemskimi umiejętnościami. Kobieta, która potrafi ujarzmić najbardziej sklejony kołtun folii. Joanna Juszkiewicz z ATART. Dziękuję Asiu!

Przyszedł w końcu czas na drapieżne zmiany w wizerunku mojego stalowego potwora. Żegnaj cukiereczku, witaj bestio. No może z tą bestią nieco mnie poniosło. Przecież ssak z rodzaju Equus, żyjący stadnie na trawiastych terenach Afryki, na południe od Sahary, charakteryzujący się obecnością ciemnych pasów na białej lub żółtawej sierści nie może być bestią. Teraz już wiecie w jaki wzór odziane zostały elementy mojego jednośladu. Zebra for the win!

Muszę przyznać, że w dobie ogromnych możliwości, kolorów, wzorów i technik, wybór nie był łatwy. Przez długi czas błądziłam. Choć inspiracja jest wszędzie, to trzeba umieć się na coś zdecydować. Czasem mamy ją w zasięgu ręki, podaną na tacy. Ja dostałam olśnienia zachwycając się nową, wypasioną kolekcją ICON. Rękawice ICON 1000 CATWALK zaparły mi dech w piersiach. Wtedy wiedziałam już, że spośród zwierzęcej linii będę zebrą.

Do całej akcji potrzebny jest sztab profesjonalistów. Ja miałam to szczęście, że to oni odnaleźli mnie, a tylko niektórych umiejętnie wyszukałam ja. Ciężko opisać słowami ile radości daje mi współpraca z ludźmi, którzy aż palą się do ciężkiej, wykonywanej przez nich, pracy. Z poświęceniem i błyskiem w oku potrafią odwalić kawał dobrej roboty. Zmiana image mojego motocykla nie byłaby możliwa bez zastosowania nowatorskiej technologii transferu wodnego wzorów na motocyklowe elementy czyli hydrografiki. Tym zajął się Adam Stefański z HYDROSTYL.pl. To człowiek w 100% oddany swojej pasji. Działający błyskawicznie. Jeśli kręcą Was odważne wzory i chcecie nimi pokryć nie tylko motocykl to Adam się tym zajmie.

Dopieszczeniem felg mojego motocykla zajęła się wyjątkowa, przez wielkie W, ekipa z RENOWACJAFELG.pl. Przemek i Marcin nie tylko doskonale dobrali kolor i połączyli go z polerowanymi rantami, ale również zadbali o stan felg. Moje dwa kółka nigdy wcześniej nie były tak odpicowane. Proszkowe malowanie to zdecydowanie strzał w dziesiątkę. Dla warszawskiej ekipy nie istnieją felgi, w które nie da się tchnąć drugiego życia.

Kolejnym etapem było poskładanie motocykla. I tu otworzyło się przede mną niebo. Moją skromną maszynę miałam przyjemność postawić pośród mnóstwa błyszczących i pięknych motocykli z Milwaukee, w salonie LIBERATOR. Dzielnie pracowałam nad moją zebrą, jednak ogarnięcie trudniejszych kwestii nie byłoby możliwe bez prawdziwej złotej rączki, kierownika serwisu – Michała Zielińskiego.

Cały projekt przerósł moje oczekiwania. Na mojej drodze pojawili się wspaniali ludzie i jednocześnie niesamowici fachowcy.

Zwieńczeniem dzieła jest kask ICON. Jedyny model AIRMADA w malowaniu zebra, wykonany na specjalne zamówienie.

Cały ten proces możecie zobaczyć w specjalnie przygotowanym przeze mnie klipie.

Kamera: LOST GIANT

Montaż: Ewa Pieniakowska